I wróciliśmy ze „słonecznej” Italii…

W czwartkową noc, po kilkunastu godzinach jazdy, zostaliśmy przywitani dość efektowną ulewą, podczas której rozbijaliśmy obozowisko. Wydawało nam się wówczas, że pole na którym rozstawiliśmy namioty jest grząskie, jednak włoska pogoda wyjaśniła nam podręcznikową definicję grząskości dopiero w sobotę nad ranem.

Ulewy do tego stopnia dały się organizatorom we znaki, że zrezygnowali z sobotniej, wieczornej inscenizacji. Podobnie jak rok temu odbyła się tylko jedna bitwa – tym razem jednak niedzielna. W niedzielę też wzięliśmy udział we mszy świętej w miejscowym klasztorze. Ze względu na warunki atmosferyczne rozwinęliśmy działalność poznawczą i nawiązaliśmy kontakty z kilkoma grupami włoskimi oraz z grupą z Węgier.

Sama bitwa pozostawiła pewien niedosyt. Co prawda nasze oddziały pokonały, wbrew prawdzie historycznej, armię Viscontiego, jednak odczuwalna była mała liczebność sił polskich oraz brak dowództwa.

Obrazek

Familia Łodziców (niekompletna niestety) w heroicznym ataku 🙂

Reasumując, wyjazd – pełen wszechobecnego, absurdalnego humoru oraz cytatów z klasyki polskiej literatury i filmu zaliczamy do wielce udanych. Straty były niewielkie – delikatnie ubrudzona wiata i namiot, rozpęknięta noga od stołu, kilka wgnieceń na zbroi i siniaków.

Powrót był równie wesoły co podróż do Italii. Wyjechaliśmy z Morimondo o godzinie 12.oo, do Krotoszyna przybyliśmy o 5.oo nad ranem. 🙂

2 myśli nt. „I wróciliśmy ze „słonecznej” Italii…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s